Piłkarze ręczni Industrii Kielce w wielkim stylu odprawili Sporting Lizbona, wygrywając 39:33. Choć kieleccy fani świętują siódme zwycięstwo w Lidze Mistrzów, nad parkietem unosi się cień niepokoju. Czy cena za te punkty nie była zbyt wysoka? Kolejne kontuzje kluczowych graczy mogą pokrzyżować mocarstwowe plany Tałanta Dujszebajewa.
Wojna o 3. miejsce
To nie był zwykły mecz fazy grupowej. Stawką była realna szansa na przeskoczenie węgierskiego Veszprem i zajęcie trzeciego miejsca w grupie A. Kielczanie przystąpili do boju bez swojego kapitana, Alexa Dujshebaeva, ale za to z powracającymi po urazach Sićką, Morytą i Nahim.
Od pierwszych minut na parkiecie iskrzyło. Po stronie gości szaleli bracia Costa, których trener Dujszebajew uznaje za absolutny światowy top. Jednak to kielecki „bombardier” Szymon Sićko pokazał, że długa przerwa nie stępiła jego rzutu.
Wynik otworzył Martim Costa, ale błyskawicznie odpowiedział Sićko. Po jego trzeciej bramce Industria wygrywała już 8:6
– relacjonowali świadkowie kieleckiej nawałnicy.
Kluczowe momenty meczu w Hali Legionów
Industria odskoczyła rywalom w 13. minucie, wykorzystując serię kar dla Portugalczyków (w tym dla ich trenera!). Gdy w bramce kilka kapitalnych piłek odbił Klemen Ferlin, przewaga urosła do siedmiu trafień. Sporting próbował gonić, głównie za sprawą niesamowitego Martima Costy, ale do przerwy tablica wyników wskazywała 20:16 dla gospodarzy.
Druga połowa to festiwal walki, ale i dramatów: Kontuzji nabawiał się Daniel Dujshebaev – Młodszy syn trenera musiał opuścić boisko z urazem, co przy braku jego brata Alexa, stawia kielczan w trudnej sytuacji kadrowej. Na 10 minut przed końcem Christian Moga wyleciał z boiska z czerwoną kartką za uderzenie łokciem Jorge Maquedy. I wreszcie, Adam Morawski, czyli popularny „Loczek”, wszedł do bramki na rzuty karne i dwukrotnie zatrzymał gwiazdy z Lizbony, odbierając gościom resztki nadziei.
Statystyki i tabela grupy A Ligi Mistrzów
Mecz zakończył się wynikiem 39:33, a kibice zgromadzeni w Hali Legionów zgotowali swoim pupilom owację na stojąco. Najskuteczniejszymi graczami spotkania byli Szymon Sićko oraz Martim Costa – obaj rzucili po 9 bramek.
W 53. minucie po bramce Maquedy było już 33:26 i kieleccy fani zaczęli już świętować siódmą wygraną swoich pupili w tej edycji Ligi Mistrzów
– czytamy w pomeczowych raportach.
Zwycięstwo nad Sportingiem przybliża Industrię do ligowej elity, ale prawdziwym testem będzie teraz walka z czasem i medycyną. Czy kielecki sztab zdoła „poskładać” zespół na najważniejsze starcia sezonu?
Magda Wydra

