Budowa niezwykle potrzebnego hospicjum dla dzieci w Kielcach stanęła pod znakiem zapytania. Choć inwestycja ma na celu zapewnienie godnych warunków nieuleczalnie chorym maluchom, na drodze do jej realizacji stanęli okoliczni mieszkańcy. Samorządowe Kolegium Odwoławcze przychyliło się do ich skargi.
To oznacza, że miasto musi wydać nowe warunki zabudowy, a cała procedura administracyjna rusza niemal od zera. Inwestorzy nie kryją rozczarowania, bo gdyby nie liczne protesty, budynek byłby już w stanie surowym.
Walka o godność najmłodszych kontra opór sąsiadów
Planowana placówka przy parafii św. Maksymiliana ma być wspólnym dziełem Stowarzyszenia Akcja Reakcja oraz kieleckiego Caritasu. Ma tam znaleźć opiekę dziesięcioro dzieci, którym personel chce podarować radość i profesjonalne wsparcie w najtrudniejszych chwilach.
Niestety, mimo szczytnego celu, lokalna społeczność zablokowała prace, unikając jednocześnie publicznych komentarzy na temat swoich motywów.
W całym regionie działa tylko jedna taka placówka, co zmusza rodziców do szukania pomocy w innych województwach, z dala od domu. Inwestorzy liczą, że budowę uda się rozpocząć we wrześniu, by zdążyć z fundamentami przed nadejściem zimy.
Inwestorzy nie składają broni
Mimo kłód rzucanych pod nogi, inicjatorzy budowy zapowiadają, że hospicjum powstanie za wszelką cenę. Jeszcze w tym tygodniu do urzędu miasta ma trafić uzupełniony wniosek o nowe warunki zabudowy. „To, co tu robimy, to miłość, szacunek i godność” – podkreślają pracownicy hospicjum, wierząc, że biurokratyczna batalia wkrótce dobiegnie końca.
Piotr Zych

