Kielce mają potężny problem z budżetem, ale prezydent Agata Wojda chce oddać piętnaście miejskich autobusów ukraińskiej Winnicy. Oficjalnie to humanitarny gest dla partnerskiego miasta, w praktyce – zapalnik, który wywołał w kieleckim ratuszu polityczną wojnę. Opozycja mówi wprost: to jest skandal, kiedy brakuje pieniędzy na podstawowe potrzeby mieszkańców, a rządzący w Kijowie uderzają w Polskę.
Prezent za kilkaset tysięcy złotych
Chodzi o maszyny, które jeszcze w maju woziły kielczan. Miasto wycofało z ruchu 40 pojazdów zakupionych w latach 2009–2010. Zamiast spróbować je spieniężyć i podreperować dziurawy budżet, urzędnicy wpadli na pomysł, by prawie połowę z nich wysłać na wschód. Decyzja zapadnie 11 czerwca na sesji Rady Miasta, ale atmosfera już teraz jest gęsta.
Przeciwnicy pomysłu wyciągają kalkulatory. Choć autobusy mają swoje lata, wciąż są warte konkretne pieniądze. Szacunki mówią o kwotach rzędu 150, 200 czy nawet 300 tysięcy złotych. Dla tonących w długach Kielc to niemała suma.
Kielc nie stać na takie gesty. Miasto zaniedbuje podstawowe obowiązki wobec mieszkańców. Spośród miast wojewódzkich jesteśmy w jednej z najtrudniejszych sytuacji finansowych. Zadbajmy najpierw o to, a później wróćmy do kwestii pomocy
– uważa radny Maciej Bursztein.
Wołyń i dyplomatyczny zgrzyt w tle
Finanse to jednak dopiero początek. Nad kielecką uchwałą wisi wielka polityka i ostatnie, wyjątkowo chłodne relacje na linii Warszawa-Kijów. Chodzi m.in. o niedawne, kontrowersyjne wypowiedzi prezydenta Wołodymyra Zełenskiego oraz powracający temat braku zgody na ekshumacje ofiar rzezi wołyńskiej.
Po raz kolejny pomagamy państwu, którego rządzący upamiętniają brutalnych morderców naszych przodków. Przekazywanie autobusów w tak trudnej sytuacji finansowej miasta jest w mojej ocenie absolutnie nieakceptowalne
– grzmi Marcin Stępniewski, przewodniczący klubu PiS w Radzie Miasta.
Nawet sam przewodniczący Rady Miasta, Maciej Jakubczyk, nie ukrywa irytacji stylem, w jaki forsowany jest ten projekt. O pomyśle prezydent Agaty Wojdy dowiedział się… z mediów. On również uważa, że moment na rozdawanie miejskiego majątku jest fatalny.
Ten moment i wypowiedź prezydenta Zełenskiego są nieodpowiednie. Można było wykonać taki gest za 2–3 miesiące, a nie w momencie jednego z największych kryzysów na linii Polska–Ukraina. Moim zdaniem to polityczna próba antagonizowania społeczeństwa
– ocenia Jakubczyk.
Radni bezpartyjni języczkiem u wagi
Z tą argumentacją zupełnie nie zgadza się Koalicja Obywatelska, która murem stoi za prezydent Kielc. Radni KO próbują ucinać dyskusję o Wołyniu i finansach, przerzucając odpowiedzialność na „wielką politykę” i tradycyjnie strasząc Moskwą.
To autobusy, które nie nadają się już do eksploatacji w Kielcach. W ten sposób możemy pomóc Ukrainie, która nadal walczy z Rosją. Pewnie niektóre siły polityczne – szczególnie skrajnie prawicowe – wolałyby te autobusy oddać do Moskwy. Nie mieszajmy jednak współpracy między samorządami do wielkiej polityki
– ironizuje Michał Piasecki, szef klubu KO
Arytmetyka jest bezwzględna i na ten moment projekt Agaty Wojdy wisi na włosku. Przeciwko oddaniu autobusów opowiedziało się już 11 radnych (cały klub PiS, Maciej Bursztein oraz Maciej Jakubczyk). Za rezygnacją z gotówki na rzecz pomocy Winnicy jest 10 radnych KO. Wszystko rozstrzygnie się w kuluarach — losy kontrowersyjnego prezentu zależą teraz wyłącznie od głosu radnych niezrzeszonych.
Marta Grasegger


Jeden komentarz
Pingback: Niespodziewany przełom! Kieleckie autobusy przekazane do Winnicy! - Portal Kielecki - Wiadomości Kielce | Świętokrzyskie