Europoseł Patryk Jaki przyjechał rozmawiać ze studentami, ale zamiast odbyć spotkanie w akademickiej auli, musiał przemawiać… na chodniku. To dlatego, że władze Uniwersytetu Jana Kochanowskiego postanowiły zatrzasnąć przed nim drzwi, co oczywiście wywołało emocje.
Taka postawa władz uczelni daje prawo do stawiania stawiania tezy, że uczelnia nie jest bezstronna politycznie.
Wspierają jedną opcję i prowadzą propagandę!
– słusznie zauważył polityk.
Debata na bruku. Studenci powiedzieli „nie”!
To miał być kolejna debata z cyklu „Zmień nasze zdanie”, które Patryk jaki organizuje w całej Polsce. Rozpoczęła się jednak od awantury o wolność słowa, które tym razem w Kielcach zabrakło. Wydarzenie odbyło się pod chmurką, przed siedzibą kampusu, bo kierownictwo uczelni nie uznało za stosowne, aby wyrazić na nie zgodę w samej uczelni.
Staramy się unikać zapraszania polityków, bo wiemy, jakie to budzi emocje
– głupio tłumaczył się dziennikarzom Mateusz Rybiński, wiceprzewodniczący studenckiej rady.
Również studenci upierali się, że uczelnia musi być apolityczna, ale najwyraźniej nie rozumieli tego pojęcia, ale interpretowali je zgodnie z polityką poprawności. Patryk Jaki nie zostawił na takiej argumentacji suchej nitki.
„Cenzura i ideologia!” – Jaki punktuje uczelniane układy
Europoseł Prawa i Sprawiedliwości nie przebierał w słowach. Jego zdaniem zakaz wstępu to nie dbałość o spokój, ale czysta dyskryminacja ideologiczna.
Jest mi bardzo przykro. Na zasadzie: każdy może wynająć salę, tylko nie my. Duża część kadr uniwersyteckich wspiera jedną opcję i prowadzi propagandę
– mówił europoseł Jaki.
Polityk dodał również, że wprowadzanie ideologii do nauk humanistycznych sprawia, że polskie wydziały drastycznie spadają w światowych rankingach uczelni wyższych. Według niego uniwersytet powinien być miejscem starcia poglądów, a nie „bezpieczną bańką” dla wybranych.
Wojna na nazwiska. Okła-Drewnowicz i Wojda mogły, a Jaki nie?
Podczas spotkania wybuchł kolejny spór, dokłądnie o podwójne standardy. Uczestnicy dopytywali, dlaczego wcześniej na uczelni pojawiały się takie postacie jak Marzena Okła-Drewnowicz czy prezydentka Agata Wojda. Studenci bronili się, twierdząc, że tamte wizyty dotyczyły „rozwoju miasta”, a nie „promowania partii”.
Dla zebranych pod bramą zwolenników prawicy te tłumaczenia brzmiały jednak mało wiarygodnie. Na miejscu, by wesprzeć Jakiego, pojawił się m.in. wicemarszałek województwa Grzegorz Socha.
Byli też samorządowcy, a wśród nich m.in. radny Piotr Kisiel z PiS.
Było konkretnie, momentami ostro, ale przede wszystkim była prawdziwa rozmowa. Fajnie, że młodzi ludzie aktywnie zabierali głos, ale warto też docenić, że na spotkaniu pojawili się również starsi mieszkańcy Kielc, co pokazuje, że taka formuła łączy, a nie dzieli.
– tak opisał swój udział i samo wydarzenie w swoich mediach spoęłcznościowych.
Robert Bagiński

