To był wieczór, który kieleccy kibice zapamiętają na długo. Podopieczni Talanta Dujszebajewa dokonali niemożliwego, pokonując na wyjeździe Fuechse Berlin 33:31 (15:13). Kielczanie nie tylko przerwali passę jedenastu domowych zwycięstw „Lisów”, ale przede wszystkim zachowali realne szanse na 3. miejsce w grupie.
Zwycięstwo nad jedną z najlepszych drużyn tej edycji Ligi Mistrzów smakuje tym lepiej, że Industria pojechała do stolicy Niemiec skazywana na pożarcie. Berlińczycy, pewni już gry w ćwierćfinale, dysponowali w swoich szeregach Mathiasem Gidselem – uznawanym za najlepszego szczypiornistę globu. W czwartkowy wieczór Duńczyk momentami bywał jednak bezradny wobec kieleckiego muru.
Kontrola od pierwszej minuty
Industria zaczęła spotkanie z ogromną pewnością siebie. Podczas gdy gospodarze sprawiali wrażenie niemrawych, kielczanie metodycznie budowali przewagę. Do przerwy prowadzili 15:13, a ciężar zdobywania bramek rozłożył się na cały zespół. Świetne zawody rozgrywał Theo Monar, a w bramce niezwykle czujny był Klemen Ferlin.
Po zmianie stron koncert gry kontynuował Szymon Sićko, a gdy w 44. minucie Alex Dujshebaev efektownym rzutem wyprowadził gości na prowadzenie 25:21, sensacja wisiała w powietrzu.
Horror w końcówce i cena zwycięstwa
Piłka ręczna to jednak gra serii. „Lisy” rzuciły się do odrabiania strat i przy wysokiej obronie, w zaledwie cztery minuty, odwróciły wynik na 26:25. Końcówka meczu była prawdziwą wojną nerwów. Przy stanie 30:30 Industria straciła kontuzjowanego Aleksa Dujshebayeva, ale wtedy rolę lidera przejął Michał Olejniczak.
Młody rozgrywający zdobył kluczową bramkę na 31:30, przypłacając to bolesnym urazem po faulu rywala. Choć Olejniczak nie wrócił już na boisko, jego koledzy dowieźli zwycięstwo do końca. Kapitalne interwencje Ferlina w ostatnich minutach przypieczętowały wynik 33:31.
Co to oznacza dla Industrii?
Wygrana w Berlinie to potężny zastrzyk energii przed decydującymi meczami fazy grupowej. Kielczanie udowodnili, że potrafią wygrywać z absolutnym topem nawet w jaskini lwa. Teraz walka o rozstawienie w barażach nabiera rumieńców, a 3. miejsce w grupie jest w zasięgu ręki.
Magda Wydra

