Dzisiejszy dzień miał być dla kieleckich kierowców prawdziwym chrztem bojowym, ale rzeczywistość okazała się łaskawsza, niż zapowiadały czarne scenariusze. Drogowcy oficjalnie weszli na plac budowy drogi S74, a rejon ulic Łódzkiej, Transportowców i Żelaznogórskiej zmienił się nie do poznania.
Żółte linie, las barier i ekipy robotników uwijające się od świtu – to teraz nowa codzienność w tej części miasta. Choć pierwszy dzień mija bez gigantycznych korków, to dopiero cisza przed burzą, bo organizacja ruchu będzie się zmieniać niemal z godziny na godzinę.
Koniec jazdy na pamięć! Żółte linie i las barier
Kielczanie ruszający rano do pracy przecierali oczy ze zdumienia, bo mimo zwężeń i nowych znaków, przejazd przez newralgiczne skrzyżowania odbywał się wyjątkowo płynnie. Najwięcej dzieje się obecnie przy ulicy Transportowców, gdzie drogowcy postawili już bariery i zmusili kierowców do korzystania z jednego pasa podczas skrętu w Łódzką.
Ci, którzy jeżdżą „na pamięć”, mogą się mocno zdziwić – pas do prawoskrętu z ulicy Łódzkiej po prostu zniknął, a manewr trzeba teraz wykonywać z pasa do jazdy na wprost. Jezdnia jest wyraźnie węższa, co wymusza na wszystkich zdjęcie nogi z gazu i wzmożoną czujność.
Piesi w labiryncie – uważaj, gdzie stawiasz nogi!
Drogowy plac boju to nie tylko wyzwanie dla zmotoryzowanych, ale i prawdziwy labirynt dla pieszych. Jeśli codziennie chodzisz tędy na przystanek lub do szkoły, musisz porzucić stare przyzwyczajenia. Jeden z chodników na ulicy Transportowców został całkowicie wyłączony z użytku, a pasy „przeprowadzono” w nowe miejsca i oznaczono jaskrawym, żółtym kolorem. To kluczowy moment inwestycji, w którym chwila nieuwagi może kosztować sporo nerwów, dlatego mundurowi i drogowcy apelują: patrzcie na znaki, a nie na telefon!
Cisza przed burzą? Prawdziwe utrudnienia dopiero nadejdą
Mimo że poniedziałkowy start inwestycji nie przyniósł drogowego paraliżu, specjaliści ostrzegają, że to jedynie faza przygotowawcza. Docelowo układ komunikacyjny ulic Łódzkiej, Żelaznogórskiej i 1 Maja zostanie całkowicie wywrócony do góry nogami. Czekają nas przesunięte przystanki komunikacji miejskiej, kolejne zwężenia i tymczasowe przejazdy. Wszystko po to, by S74 ostatecznie wyprowadziła uciążliwy ruch tranzytowy z serca Kielc i udrożniła przejazd na osi wschód-zachód. Zanim jednak pojedziemy nową trasą komfortowo i szybko, musimy uzbroić się w cierpliwość, bo ekipy budowlane dopiero rozkręcają swoją wielką operację.
Marta Grasegger

