Zaczęło się od pikantnego czatu, a skończyło na życiowym dramacie i pustym koncie. Bezwzględny gang cyberprzestępców, który z internetowego szantażu zrobił sobie żyłę złota, został rozbity przez speców z CBZC. Scenariusz był zawsze ten sam: nagie wideo, brutalna groźba i żądanie grubych tysięcy za milczenie.
Prokuratura w Opatowie postawiła już 14 osobom blisko 900 zarzutów. Niektórzy poszkodowani, paraliżowani wstydem, oddawali oszustom dorobek życia, a rekordzista przelał aż 200 tysięcy złotych.
To nie była zabawa znudzonych nastolatków, ale precyzyjnie zaplanowana operacja. Przestępcy żerowali na najintymniejszych sferach życia, wiedząc, że strach przed kompromitacją zamyka ofiarom usta skuteczniej niż jakikolwiek knebel.
Wideo-pułapka na „piękną nieznajomą”
Podejrzani działali metodą na „atrakcyjny profil”. Podszywali się pod seksowne kobiety lub przystojnych mężczyzn, błyskawicznie skracając dystans. Gdy rozmowa na komunikatorze wchodziła w fazę erotyczną, proponowali wideoczat. Sprawcy puszczali nagranie nagiej osoby, udając, że to ich obraz „na żywo”, i namawiali ofiarę do rozebrania się przed kamerką.
Wystarczyła chwila nieuwagi. Wszystko było nagrywane, a gdy tylko połączenie dobiegało końca, ofiara dostawała screeny swoich intymnych części ciała z krótkim komunikatem: „Wyślemy to twojej rodzinie i znajomym, jeśli nie zapłacisz”. Zdesperowani ludzie, postawieni pod ścianą, przelewali pieniądze, wierząc, że to zakończy ich koszmar.
Chora miłość za 200 tysięcy złotych
Gang miał też drugi, równie podły sposób na wyciąganie gotówki. Sprawcy wcielali się w role osób ciężko chorych, zadłużonych lub uwięzionych za granicą. Budowali więź emocjonalną, rozkochiwali w sobie ofiary, a potem prosili o „pożyczkę” na ratującą życie operację lub powrót do Polski.
Manipulacja była tak silna, że zmanipulowani ludzie oddawali oszustom oszczędności całego życia, wierząc, że ratują ukochaną osobę z opresji.
Wielka obława i setki zarzutów
Uderzenie służb było błyskawiczne. Policjanci z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymali 14 osób, a skala ich działalności zszokowała nawet śledczych. Łącznie przedstawiono im aż 891 zarzutów! Decyzją sądu siedmiu liderów szajki trafiło już do aresztu na trzy miesiące.
Śledczy z Opatowa zapowiadają, że to nie koniec. Analiza zabezpieczonych telefonów i komputerów trwa, a sprawa jest rozwojowa. To bolesna lekcja dla wszystkich internautów: w sieci nikt nie jest anonimowy, a chwila zapomnienia przed kamerką może kosztować fortunę i zniszczoną reputację.
Piotr Zych

