W dzień pogoda wystawiała cierpliwość pilotów i widzów na próbę, ale wieczorem Pińczów dostał widowisko, na które czekano. Podświetlone balony ustawione nad zalewem zamieniły się w ogromne, kolorowe lampiony. Nocny pokaz zakończył balonową sobotę na Ponidziu mocnym akcentem.
Tegoroczny Balonowy Puchar Polski od początku był walką nie tylko między zawodnikami, ale również z pogodą. W sobotni poranek z Chęcin miało wystartować kilkanaście załóg. Ostatecznie w powietrze wzbiły się zaledwie dwie.
Trzeba wcześnie rano wstawać i nie wiadomo, czy loty się odbędą. Ta dyscyplina sportu jest mocno uzależniona od pogody
– tłumaczył Piotr Śliwiński, zawodnik z Krakowa.
Mimo kapryśnej aury zawody udało się rozstrzygnąć. W trakcie imprezy rozegrano cztery konkurencje, a w rywalizacji uczestniczyło 30 drużyn z całej Polski. Poznaliśmy również wyniki Mistrzostw Polski Kobiet.
Wieczorem Pińczów rozbłysnął
To, czego nie zawsze udało się zobaczyć na niebie, organizatorzy wynagrodzili wieczorem nad pińczowskim zalewem. Nocny pokaz doszedł do skutku.
Balony nie startowały – ustawione wzdłuż zalewu były podświetlane płomieniami palników w rytm muzyki. Po zmroku wyglądały jak gigantyczne lampiony, tworząc jeden z najbardziej efektownych momentów całego festiwalu.
Takie właśnie zakończenie zapowiadali wcześniej organizatorzy.
Będziemy mieć nocny pokaz balonów. Nie będą one leciały, ale będą stać wzdłuż zalewu w Pińczowie. Jest to fajne widowisko z muzyką i balonami, które wyglądają jak lampiony
– mówił Maciej Patrzałek z Kraków Balon Team.
I tym razem pogoda pozwoliła zrealizować plan. Wieczorny pokaz nad zalewem stał się efektownym finałem dnia, w którym wcześniej to aura rozdawała karty.
Robert Bagiński

