Po pożarze fabryki w Skarżysku-Kamiennej, doszło tam do kolejnego niepokojącego incydentu. W sprawę zamieszany jest 14-latek.

W nocy z 30 na 31 sierpnia 2026 roku w zakładzie WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej wybuchł pożar. I jak później ustalono, doszło tam do celowego podpalenia. Nic więc dziwnego, że służby są w gotowości i każde niepokojące zdarzenie traktują z ogromną powagą.
Uszkodzenie infrastruktury
W ostatnich dniach w Skarżysku-Kamiennej doszło do kolejnego niepokojącego incydentu. Doszło do uszkodzenia infrastruktury ujęcia wody i uruchomił się alarm.
Początkowo informowano o dwóch osobach, które miały próbować dostać się w pobliże ujęcia. Monitoring pozwolił ustalić samochód, którym się poruszały, a jeszcze tego samego dnia policjanci zatrzymali 49-latka i jego syna.
– informuje TVP Kielce.
Akt sabotażu w Skarżysku-Kamiennej
Służby podejrzewały akt sabotażu i próbę zanieczyszczenia wody. Jednak faktyczne ustalenia, okazały się szokujące.
Nie chodziło bowiem o akt sabotażu, a… nienależytą opiekę nad małoletnim.
Jak przekazała policja, mężczyzna jechał autem ze swoim nastoletnim synem, a w pewnym momencie zostawił chłopaka samego w aucie. Ten postanowił skorzystać z okazji i przejechać się pojazdem. Najechał jednak na studzienkę i ją uszkodził, co uruchomiło alarm.
W pewnym momencie ojciec wysiadł z auta, pozostawiając w nim chłopca i kluczyki. – 14-latek, nie posiadając uprawnień do kierowania, rozpoczął jazdę samochodem. W pewnej chwili skręcił w boczną drogę leśną, gdzie następnie najechał na właz studzienki związanej z infrastrukturą ujęcia wody. W wyniku tego został uruchomiony alarm.
– przekazała cytowana przez TVP, nadkom. Anna Sławińska, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Skarżysku-Kamiennej.
Ojciec i syn zatrzymani
Obydwaj zostali zatrzymani i14-latek przyznał się do winy. Jednak z uwagi na jego wiek, sprawą zajmie się sąd rodzinny.
Większe problemy może mieć ojciec:
Wobec 49-letniego ojca policjanci prowadzą czynności pod kątem niewłaściwie sprawowanej opieki nad małoletnim, poprzez udostępnienie mu kluczyków do pojazdu i dopuszczenie do sytuacji, która mogła narazić chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo.
49-latek przyznał się do winy. Jednocześnie wydaje się, że chłopiec w wieku 14 lat powinien mieć na tyle dużą świadomość, by wiedzieć, że jazda autem bez uprawnień, może się skończyć naprawdę źle.
Tym razem na szczęście obyło się bez ofiar. Jednak świętokrzyskie służby były postawione na nogi z uwagi na kontekst całej sytuacji i podejrzenie aktu sabotażu.
ZOBACZ TEŻ: Wielka wpadka na Targach Kielce. To spotkało Nawrockiego!
*źródło: TVP Kielce

