Choć tegoroczne zbiory wielu gatunków owoców są wyraźnie niższe niż przed rokiem, konsumenci w sklepach i na targowiskach w wielu przypadkach płacą mniej niż rok temu. To sytuacja, która zaskakuje zarówno producentów, jak i klientów. Eksperci wskazują, że o cenach decyduje dziś nie tylko wielkość zbiorów, ale również zapasy z poprzedniego sezonu, import oraz sytuacja na rynku przetwórczym.
Pogoda mocno uderzyła w sady
Według wstępnych prognoz Głównego Urzędu Statystycznego tegoroczne zbiory owoców z drzew będą niższe o blisko 19 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Najbardziej ucierpiały jabłka, których produkcja ma spaść o 19,5 proc. Mniej będzie także czereśni (o 16,6 proc.), gruszek (o 14,4 proc.), wiśni (o 10,8 proc.) oraz śliwek. W przypadku owoców jagodowych przewidywany jest m.in. 23-procentowy spadek zbiorów malin oraz ponad 6-procentowy spadek produkcji truskawek. Jedynym większym wyjątkiem są porzeczki, których zbiory mają być wyższe niż przed rokiem.
Za słabsze plony odpowiada przede wszystkim pogoda. Wiosenne przymrozki uszkodziły kwiaty i zawiązki owoców, a późniejsza susza oraz fale upałów dodatkowo pogorszyły kondycję plantacji. Rolnicy musieli częściej korzystać z systemów nawadniających, a wysokie temperatury sprzyjały również rozwojowi chorób i szkodników.
Dlaczego owoce nie drożeją?
Naturalnym wydawałoby się, że mniejsze zbiory oznaczają wyższe ceny. Tymczasem rzeczywistość wygląda inaczej. Dane pokazują, że wiele owoców jest obecnie tańszych niż przed rokiem. Przykładowo ceny jabłek spadły średnio o ponad 16 proc., a owoce pestkowe są tańsze o kilka procent. Obniżki dotyczą również wielu warzyw, w tym kapusty, cebuli, buraków czy ziemniaków.
Eksperci tłumaczą, że wpływ na rynek mają zapasy z poprzedniego sezonu, które nadal trafiają do przetwórstwa i mroźni. Znaczenie ma również import części produktów oraz ostrożniejsze zakupy konsumentów, które ograniczają możliwość podnoszenia cen.
Rolnicy mają powody do niepokoju
Dla producentów obecna sytuacja oznacza podwójny problem. Z jednej strony zebrali mniej owoców z powodu niekorzystnej pogody, z drugiej nie mogą liczyć na wyraźnie wyższe ceny, które zrekompensowałyby straty. To oznacza niższe przychody i coraz trudniejszą sytuację ekonomiczną wielu gospodarstw sadowniczych.
Czy ceny wzrosną jesienią?
Specjaliści nie wykluczają, że w kolejnych miesiącach część owoców może zacząć drożeć. Wszystko będzie zależeć od wielkości zapasów, sytuacji na rynkach zagranicznych oraz popytu ze strony zakładów przetwórczych. Na razie jednak konsumenci mogą korzystać z sezonowych promocji, mimo że tegoroczne zbiory należą do jednych z najsłabszych w ostatnich latach.

